- anonim · 10.05.2010 19:57:02
- Za tą instytucją stoi Piotr Bykowski - największy aferzysta RP. Zatrudnia na "list intencyjny", są problemy z wynagrodzeniem, nie odprowadza zaliczek na podatek. Przestrzegam przed rekrutacjami prowadzonymi przez nobel doradztwo i dla "Samorządowej Polski" S.A.
- ta strona istnieje dzięki reklamom
- anonim · 03.07.2010 22:57:56
- Potwierdzam przytoczoną wypowiedź na temat Piotra Bykowskiego i Monaco Capital Partners.
Ludzie skupieni wokół tej firmy szczególnie tgz. HR nobel doradztwo chyba nie powinni mieć cywilnej odwagi żeby spojrzeć w oczy ludziom, których oszukali, a robią to z premedytacją stosując wieloetapową rekrutację i przekazując list intencyjny (który nie ma żadnej mocy sprawczej).
- anonim · 14.07.2010 23:31:50
- Miałam wątpliwą przyjemność pracy z tym oszustem , zapytacie jak do tego doszło wyjaśniam:
Proces rekrutacyjny (wysoki poziom) , spotkania na ul. Bielskiej w różnych pomieszczeniach (wyglądało wiarygodnie), rozmowy (ankiety jak najwięcej informacji na temat kandydata) dodatkowo Samorządową Polskę reprezentują byli politycy (można sprawdzić w KRS) przekazują Ci list intencyjny podpisany wiarygodny. NO i jak rozstajesz się z własną pracą i przychodzisz , a tu Prezesi marionetki wszystkim rządzi Bykowski i proponuje Ci warunki nie do odrzucenia umowę o dzieło z Monaco Capital Partners (nie wiesz co to za firma i nawet nie wiesz czy on pełni funkcję pełnomocnika). Jak poznajesz środek organizacji to okazuje się że jesteś kolejnym lub kolejną naiwną i po kilku miesiącach wymyśla coś Bykowski, że nie zawieramy dalszej umowy. Ludzi ma w zwyczaju zwalniać emailem (no i nie wypłacać wynagrodzenia lub trzeba go uprzejmie prosić , a on mówi ,,to nie rozliczyliśmy się” itp. Mam wrażenie, że ma satysfakcję z upokarzania ludzi , sam zaś reprezentuje poziom bizantyjski chce być traktowany jak był prezesem banku zresztą zlikwidowanego ale czasy się zmieniły ale on nie.
- Prawnik · 16.07.2010 14:52:16
- Firma Nobel Doradztwo jest w porządku. Wg moich informacji wykonywała ona tylko usługę dla Monaco Capital Parnters i nie może odpowiadać za zobowiązania swojego zleceniodawcy. Ludzie tam pracujący chcieli wykonać swoją pracę jak najlepiej. Byli zresztą bardzo kompetentni. Sam przeszedłem u nich proces rekrutacji.
- prawnik · 02.08.2010 15:10:23
- Witam
pracowałem u Bykowskiego dobry rok, i jakoś nie zauważyłem zeby wasze informacje sie pokrywały, widocznie byliście za słabi i po kilku miesiącach udawania ze pracujecie, zostaliście zwolnieni. U niego trzeba ostro pracowac i sie wykazac, to nie sa wakacje. Myslicie Monaco i myslicie ze juz jestescie na wakacjach... do roboty leniwe gady
- Kluge · 09.08.2010 15:45:11
- Witam wszystkich na forum,
Przeczytałem uważnie zamieszczone informacje, ponieważ niedawno rozmawiałem w sprawie pracy w Unii Gopspodarczej i przytoczę epizod ktory mi się przytrafił, uzgodniono ze mną warunki zatrudnienia fajnie intresowała mnie tylko umowa o pracę za okreśłone wynagordzenie.
Zjawiłem się i ustalonego dnia i otrzymałem propozycję właśnie od P.Bykowskiego (jak sprawdzałem w necie to ten sam od Staropolskiego)byłem trochę zdziwiony ponieważ ten Pan nie jest członkiem zarządu Unii ale chyba rozdaje tam karty. Otrzymałem propozycję zatrudnienia jak najbardziej tylko z małą różnicą z mniejszym wynagrodzeniem i zamiast umowy o pracę umowę o dzieło.
Dla mnie słowo to słowo więc nie sprawdzałem jak jest dalej podziękowałem i na tyle skończyłem moje spotkanie z firmą Unia czy Monco bo chyba to jedno. Nie odnoszę się jak jest dalej bo nigdy tam nie pracowałem ale byłem rozczarowany na dzień dobry.
Ja nie musiałem tam pracować bo mam git robotę. Ale jak ktoś chce to może sprawdzić.
- WOJTEK · 10.08.2010 10:43:28
- Znam Bykowskiego wiele lat. Twardy wymagający facet. Każdy, kto umie i chce pracować będzie
zadowolony.Odchodząc z Invest Banku z rekomendacjami Bykowskiego dostałem kilka dobrych
ofert. Mój pracodawca za to , że " przeszedłem " przez Bykowskiego na wejściu dał mi kierowni-
cze stanowisko.Ta szkoła procentuje do dzisiaj , chociaż wiem , że ludzie na to strasznie narzeka-
ją. Przeczytajcie artykuł Gorzelińskiego z Wyborczej " Tworzę i rządzę "
- ta strona istnieje dzięki reklamom
- anonim · 22.08.2010 01:18:17
- Również przestrzegam przed firmą Monaco Capital Partners,
proszę być czujnym podejmując współpracę aczkolwiek nie koniecznie, ktoś może sobie zdawać sprawę że rozmawiając w sprawie rekrutacji w Samorządowej Polsce otrzyma propozycję współpracy z firmą Monaco.
Chyba to nie przypadek, że jest kilka mało pochlebnych wypowiedzi.
Nie oceniam , wyrażam opinię i przestrzegam.
- ciekawa · 15.09.2010 14:31:45
- A czy ktoś może podać mi stronę internetową spółki Monaco Capital Partners?
Będę wdzięczna
- anonim · 15.09.2010 15:53:32
- Przyłączam się do prośby, bo zaliczyłem rozmowę kwalifikacyjną w agencji pośrednictwa pracy. Tam totalnie nic o firmie nie wiedzieli z wyjątkiem hasła :BANK STAROPOLSKI.
Dodano jedynie, że składa się z 3 filarów: UNIA GOSPODARCZA SAMORZĄDOWYCH FUNDUSZY POŻYCZKOWYCH - SAMORZĄDOWA POLSKA , Fundacji Prezydentów (Wałęsy i Kwaśniewskiego) i jeszcze jednego (nie pamiętam jak rekruterka go nazwała). Problem w tym, że nie można znaleźć żadnych informacji na ten temat w internecie. Widziałem parę osób na portalu goldenline zatrudnionych tam, ale dla mnie ta firma to jakieś jedno wielkie widmo. Jeśli jestem w błędzie to proszę o uświadomienie mnie w tym zakresie.
- Maria · 17.09.2010 14:57:18
- Pracowałam w MCP w Genewie. Firma ta należy do jednej z najbogatszych rodzin w Monaco. Bykowski jest ich pełnomocnikiem na Polskę i ma w tej firmie bardzo wysoką pozycję. Płacą dobrze, ale wymagają bardzo profesjonalnej roboty. Jeśli ktoś jest słaby, to niech tam nie startuje. Trzeba znać się na historii, geografii i rozumieć instytucje finansowe. Podstawa to znajomość języków: francuski, angielski, a włoski jest mile widziany, bo ta rodzinka ma korzenie włoskie. Ich specjalizacja to nieruchomości i inne inwestycje długoterminowe.
Bykowski jest na kontrakcie, żyje sobie świetnie i na miałczenia kociaków nie reaguje.
- Michał · 19.09.2010 13:53:58
- Z tego co wiem, to Bykowski nie ma układów z naszymi Prezydentami, tylko z byłym Prezydentem Ukrainy. Poznał Juszczenkę za czasów, gdy miał jeszcze Bank na Ukrainie. Juszczenku bywał nawet u Bykowskiego w Warszawie i nadal utrzymuje z nim kontakty...
- anonim · 19.09.2010 16:34:49
- Przez 8 lat pracowałem dla Bykowskiego w Invest-Banku, w pionie informatycznym, prawie od początku jego powstania. Realizowaliśmy każdy nowy pomysł Bykowskiego pracując od rana do wieczora a później nawet wprowadzono trzy zmiany. Wymagał od nas rzeczy prawie niemożliwych oczekując, żebyśmy przebudowali cały program banku pod nowy produkt, który właśnie wymyślił. Jak trzeba było zatrudniał dodatkowych ludzi i wszyscy otrzymywali dodatkową kasę. Nocą pracowało też wielu studentów. Płacił jednak zawsze na czas i nie zdarzyło się, aby ktoś nie otrzymał wynagrodzenia. Nie stosował żadnych lewych umów, czy listów intencyjnych. Bank zatrudniał na początku 60 osób, poźniej ponad 1500.
To był facet z niebywałą siłą przekonywania i zawsze stawiał duże wymagania. Kontrolował nas nawet o 1 w nocy, przyjeżdżając z asystentami którzy przynosili nam paczki ciastek. Wymagania były duże, ale to też dawało dużą satysfakcję i dzisiaj mile wspominam te czasy, pomimo że wtedy nie raz go przeklinaliśmy.
- Basia · 21.09.2010 22:00:46
- Jako prawnik od dwóch lat współpracuję z Monaco Capital Partners, w tym bezpośrednio z Prezydentem tej spółki, Panem Wojciechem Janowskim, który wraz z żoną Sylwią jest jej 100% właścicielem. Pan Janowski po skończeniu Uniwersytetu Cambridge, pracował w Londynie dla Grand Metropolitan, gdzie szybko został członkiem zarządu odpowiedzialnym za produkcję oraz kasyna w sieci hoteli Intercontinenental a później wygrał konkurs i został dyrektorem największego monakijskiego przedsiębiorstwa SBM Monaco, w którym pakiet większościowy posiada Rząd Monaco, zajmując się zarządzaniem hotelami, kasynami oraz inwestycjami rządowymi. Uważam, że jest człowiekiem dużego formatu, o sporym wyczuciu i talencie biznesowym. Warto podkreślić, że należąc do europejskiej elity finansowej ma przyjemność udzielania się społecznego, m.in. dla fundacji Grażyny Świtały "Naprawdę Czeka Ktoś" osobiście finansując kolejne edycje warsztatów artystycznych, ponadto współpracuje z fundacją Barbary Piaseckiej Johnson, wspierając budowę ośrodka Instytutu Wspomagania Rozwoju Dziecka dla dzieci z autyzmem. Moją współpracę z Monaco Capital Partners mogę ocenić tylko dobrze. Pretensje osób, które się nie sprawdziły, nie dziwią mnie. Żyjemy w czasach w których nie wystarczy sama obecność w pracy. Każdy, w szczególności prawnicy, muszą dać dobry produkt, który zaakceptuje zamawiający. Jak go nie zaakceptuje to jest problem z zapłatą – takie to już ryzyko zawodowe. Muszę tu zaznaczyć, że MCP nie zatrudnia w Polsce nikogo na umowę o pracę, nie ma „ciepłych etatów” a firma ta tylko zamawia świadczenie usług i płaci za ich wykonanie. Osoby, które potrafią wypracować dla Monaco dobry produkt, czują się w środowisku MCP swobodnie, uzyskując satysfakcję finansową i zawodową.
- Klara · 27.09.2010 13:08:50
- Widać, że sporo głosów jest "sponsorowanych" przez prezesa B. Ktoś, kogo znam i tam pracował, powiedział, że bałagan kompletny, nie wiadomo co ta firma w ogole robi, przynosi tylko straty, nic nie zarabia, a ludzie traktowani jak pionki, ktore się szybko nudzą.
- anonim · 24.10.2010 21:48:20
- Informacja z dobrego ŻRÓDŁA…
Cały szef tego interesu Pan B. miał problemy z prawem i sam jest spalony w biznesie (żadna nowość w Internecie masa informacji na ten temat) i chodzą słuchy że potrzeba mu ludzi żeby figurowali jego biznes najlepiej z dobrą opinią więc może warto uważać.
Trochę naiwne są niektóre wypowiedzi ale jeżeli jest tak jak nie którzy piszą to chyba, każdy kto będzie miał kontakt z tą firmą powinien uważać żeby mu świni nie podłożyli.
- MCP for ever ;-) · 27.02.2011 22:17:58
- Witam.
Monaco jest spółką cywilną zarejestrowaną w Luksemburgu, wpisaną do tamtejszego rejestru przedsiębiorców. Najwyraźniej spółki cywilne w Luksemburgu, odmiennie niż u nas, posiadają status przedsiębiorcy, a być może i zdolność prawną lub jej surogaty. Nie wiem kto w istocie należy do grona wspólników (W. Janowski?), ale rzeczywistym szefem, a chyba i dysponentem majątku Monaco C.P. jest jej pełnomocnik, p. P. Bykowski. Bardzo bogaty człowiek. Niegdyś mega-dynamiczny biznesmen i prezes banku, który wzbogacił się na tym prezesowaniu, a teraz stateczny inwestor. Zaznaczam, że nigdy tego pełnomocnictwa nie widziałem na oczy.
P.B. chyba znajduje się aktualnie w takiej sytuacji, że nic nie może być na niego i po to jest to całe Monaco. Zaletami działania pod szyldem obcej spółki cywilnej jest również brak zdolności sądowej w Polsce (poza sprawami z zakresu prawa pracy, ale przecież dominują umowy cywilnoprawne, nie?) oraz adres do doręczeń w dalekim Luksemburgu ;-).
MCP skupia się na zarządzaniu posiadanymi środkami finansowymi oraz na inwestowaniu, prowadzi działalność na styku biznesu i polityki: planuje uruchomić fundację z udziałem podmiotów powiązanych z byłymi prezydentami - fundację, oraz coś w rodzaju parabanku, tzw. Samorządową Unię. Źli i rozżaleni ludzie w przypływie złych oraz niczym nie usprawiedliwionych emocji pokątnie szeptają, że MCP jest to po prostu pralnia brudnych pieniędzy ;-). Nie Nam jednak to oceniać.
Atmosfera w firmie jest raczej średnia i za mojej kadencji można było określić ją jako "pełzającą czystkę". Między innymi przez 3 miesiące przewinęło się 3 adwokatów, radca prawny i wielu, wielu prawników. Czy były to słabe, czy też leniwe osoby? Nie sądzę (siebie nie oceniam).
Odniosłem wrażenie, że cechą niezbędną do odniesienia sukcesu w tej organizacji jest daleko posunięta spolegliwość i unikanie otwartego wyrażania swoich opinii. Taka kultura korporacyjna.
Generalnie nie ma co demonizować. Jeżeli ktoś jest bezrobotny, zależy mu bardzo na zdobyciu jakiegoś tam doświadczenia i popracowaniu przez kilka miesięcy w firmie o całkiem fajnej nazwie to powinien to brać, ale od razu zacząć szukać nowej pracy - tak na wszelki wypadek ;-). Jednak jeżeli komuś marzy się stała praca, a posiada inne, bardziej atrakcyjne propozycje lub możliwości to powinien sobie odpuścić.
Gdyby się jednak ktoś zdecydował, zalecam ostrożność ponieważ subtelnie diabolicznemu Prezesowi zdarza się nie dotrzymywać obietnic i często nie płaci tyle co obiecał, a potem trzeba się z nim szarpać, grozić, straszyć. Albo w poduszkę cicho płakać ;-).
Moja rada: nie zgadzajcie się na podpisywanie umów o dzieło. Umowy o dzieło podpisywane są zwykle na miesiąc, w efekcie po miesiącu może się okazać, że się "pracuje" bez umowy, a relacje z prezesem się popsuły, nie wiadomo dlaczego i kiedy. Obstawajcie, że chcecie podpisać umowę o pracę, wbrew pozorom jest to możliwe nawet w Monaco i chyba jest odrobinę bezpieczniejsze.
Powodzenia :-D.
P.S. Będzie bardzo potrzebne.
- Wierzyciel · 27.02.2011 23:48:24
- Witam.
Potwierdzam negatywne opinie o Piotrze Bykowskim, jako człowieku - orkiestrze Monaco, Unii i innych takich, nieodżałowanym byłym prezesie banku staropolskiego, który nie przetrzymał jednak jego nowatorskich, na granicy zasad rachunkowości, pomysłów na biznes. Twardy człowiek - super, ale niestety oszust.
Istnieją wiarygodne świadectwa, że pomieszczenia na bielskiej są na podsłuchu. Długo by pisać o tym co tam się dzieje i z której strony granice przyzwoitości oraz absurdu zostały przekroczone... Nieważne.
Do wierzących w biznesową gwiazdę oraz nieskazitelną uczciwość P.B.!
Posiadam stwierdzoną pismem wierzytelność podpisaną przez pełnomocnika MCP. Chętnie się jej pozbędę. Tanio sprzedam, ale nie daję jakichkolwiek gwarancji, że odzyskacie.
Zainteresowanych proszę o kontakt drogą mailową.
Pzdr W.
- Anna · 28.02.2011 10:48:43
- W pełni zgadzam się z moimi przedmówcami.
Celem uniknięcia powtórzeń, nudy i eksploatowania w kółko tych samych tematów poruszę nie dotknięte jak dotychczas aspekty wykonywania dzieł dla pełnomocnika MCP Societe Civile na Polskę, niejakiego Piotra B.
1/ Firma jest prawdopodobnie wydmuszką. Forma prawna została najpewniej wybrana dla celów, rozmycia i uniknięcia odpowiedzialności (spółka cywilna jest umową). Rejestracja za granicą służy zapewne jedynie wiadomym celom podatkowym, względnie, zadecydował wybór korzystniejszego prawa właściwego. Wbrew nazwie jej siedzibą jest Luksemburg, a nie Księstwo Monako. Ze słyszenia wiem, że w Luksemburgu znajduje się jedynie skrzynka pocztowa. Nic mi o tym nie wiadomo, jakoby w Genewie posiadała oddział, tak więc opowieści o wykonywaniu pracy w Szwajcarii są nieprawdą.
2/ Piotr Bykowski został rozbestwiony przez nierzetelnych specjalistów, w tym niektórych, z tytułami. Istotą problemu było przygotowywanie "dzieł" , zgodnie z przyjętymi przez zleceniodawcę oraz wytwórców tezami. Do nawyków uroczego Pana Piotra należało bowiem ingerowanie w merytoryczną treść projektów (legendarnych produktów), a także dokonywanie wiążącej interpretacji ustaw, mimo że sam nie jest prawnikiem. Ukończył bowiem jak wynika z dostępnego w internecie biogramu, szkołę rolniczą. Jaki mógłby być cel tej z pozoru bezsensownej działalności? Pozostają jedynie hipotezy oraz niejasne domysły.
Jednakże trudno zarzucić umyślność popełniania czynów k. komuś kto dysponuje takimi podkładkami. Dysponując nimi, łatwo również udawać debila w Prokuraturze. Z kolei uczeni specjaliści zawsze mogą tłumaczyć się zmęczeniem, pomyłką, depresją, niewiążącym charakterem ich opinii, jak również odesłać poszkodowane finansowo podmioty do zakładu ubezpieczeń, jak wiadomo, są przecież ubezpieczeni od OC.
Twarde fakty są takie, że prezes ingeruje w merytoryczną treść przygotowywanych przez wykonawców dzieł produktów oraz ich opinii, mocno abstrahując od treści rozporządzeń, a nawet ustaw.
3/ Prawnicy zajmowali się często w MCP działalnością niewiele mającą wspólnego z profilem ich wykształcenia, typu: biurowe intrygi, wypełnianie tabelek excela starymi danymi księgowymi, archiwizowanie dokumentów, czytanie książek z zakresu ekonomii i historii ekonomii w celu prowadzenia dyskusji z prezesem na ich temat. A także: last but not least - dziejopisarstwem.
4/ Dział prawny mocno mgławicowy. Nieliczni wytrzymywali kilka miesięcy. Gdzież tam rok, czy nawet dwa. Posty o przeciwnej treści nie odpowiadają znanej mi rzeczywistości.
- Były współpracownik (z tych niezadowolonych) ;-) · 01.03.2011 11:51:11
- Witam.
1/ Nie poznałem niestety szacownego Pana Wojciecha J. - tajemniczego Konsula, ani nadobnej Pani Sylwii, jego żony. Moim zdaniem są to figuranci i nie mają nic wspólnego z działalnością MCP w Polsce, w Polsce nawet nie bywają. Jedynie co najwyżej, z jakiś, niejasnych powodów firmują igraszki Pana Piotra B. na Szczęśliwicach. Moim zdaniem jest tak. Jeżeli ktoś miałby współpracować bezpośrednio z szacownym W. Janowskim, bądź z jego uroczą żoną Sylwią, pracując w światowych stolicach biznesu: Genewie, Nowym Jorku, Caracas, Londynie, za pensję liczoną w euro, na podstawie świetnie skontruowanego i co istotne - ważnego kontraktu - to super. Nie wydaje mi się żeby ta spółka prowadziła taką szeroko zakrojoną działalność, ale może tak jest. Natomiast jeśliby była konieczność pracy razem z tym przewrotnym gnomen - Piotrem B., na bielskiej lub innej siedzibie w Polsce, za wynagrodzenie na poziomie polskiej średniej rynkowej, na podstawie listu intencyjnego/ umowy/bez umowy to prędzej czy później dojdzie do konfliku zakończonego rozstaniem oraz pokrzywdzeniem finansowym pracownika/współpracownika.
2/ Kwestia siedziby. Nie jest to takie proste jakby mogłoby się wydawać. Monako/Luksemburg? Pewnym jest tylko, że daleko za granicą. Chyba siedzibą jest jednak Monako, ale zauważyłem ostatnio pewną dziwną rzecz. W nagłówku umowy o dzieło wpisane jest tak: "Monaco Capital Partners, spółka cywilna z siedzibą w Monte-Carlo, 2, rue des Iris, MC 98000 Monaco, wpisana do rejestru spółek pod numerem 95 SC 07902". Natomiast na pieczątce na dole pisze tak: "Monaco Capital Partners 33, boulevard Princesse Charlotte Monte - Carlo, MC 98000 Monaco".
Ewidentnie widać, że adres spółki się różni (rue des Iris - boulevard Princesse Charlotte). Co ciekawsze różni się również nazwa spółki (w nagłówku umowy samo MCP, natomiast na pieczątce na dole: MCP 33). Dziwne co? Zatem jest całkiem możliwe, że MCP W. Janowskiego oraz MCP 33 z pieczątki - to nie jest jedna i ta sama spółka. Z pewnością P.B. nie podpisywał również umowy, jaka by ne była, w Waszej obecności. Znając przebiegłość prezesa możliwe, że:
- nie podpisał się de facto pod umową;
- MCP W. Janowskiego, a MCP 33 z pieczątki to nie to samo;
- pełnomocnictwa brak;
- papierek który wszyscy mamy niewiele jest wart.
3/ Rozważam dochodzenie roszczeń na drodze sądowej od P.B. Zastanawiam się nad grupowym dochodzeniem roszczeń - może udałoby się spełnić przesłanki - a byłoby łatwiej. A może stowarzyszenie pokrzywdzonych ;-)? Zainteresowanych tym tematem proszę o kontakt na drodze mailowej.
Pzdr
B.
- anonim · 06.03.2011 13:52:09
- Witam,
pracowałem dla MCP prawie rok, rzeczywiście potem znalazłem lepszą pracę. Nie raz przeklinałem Bykowskiego i zagryzałem zęby, żeby na wiele jego zyczeń właściwie reagować. Wycisk dostałem duży i jak odchodziłem byłem bardzo zadowolony. Dzisiaj wiem że ta "szkoła" bardzo mi się przydała. Przez te doświadczenia mam zupełnie inną pozycję w mojej obecnej pracy.
W MCP błędem jest, że przyjmuje się ludzi "z ulicy". Myślą, że trafili do spokojnej, łatwej pracy, będą sobie popijać służbową kawkę i dzień jakoś zleci. na początku jest ok, potem dostaja materiały do poczytania i różne książki z finansów, bankowości. Widziałem, jak ludzie padali na zadaniu spisania historii Banku Staropolskiego na podstawie otrzymanych materiałów.
Pamiętam takiego prawnika Marcina Sikorskiego, też poległ na tym. Wydawało mu się, że to banalne. Dostał kilka książek, napisał materiał z którego później inni prawnicy długo się zaśmiewali.
Przewinęła się tam też "dziennikarka" Sylwia, niedoszła prawniczka. Wcześniej chyba handlowała bielizną w Poznaniu, potem odkryła w sobie to zacięcie dziennikarskie. Jej teksty miały tak podstawowe błedy, że nawet grafik komputerowy je wyłapywał. Ale coż, po kilku latach studiów na prawie, nie wiedziała co oznacza skrót SA w nazwie firmy...
Kiedy się Bykowski na niej poznał to nie przedłużył umowy. Wydzwaniała do firmy, żeby się umówić na spotkanie, zależało jej na dalszej pracy. Jak nikt do do niej nie oddzwaniał, pojawiła się na Bielskiej, wtargnęła do gabinetu Bykowskiego, w którym akurat miał on spotkanie z jakimś wiceministrem i zrobiła mu awanturę. Ale była jazda!
Na odchodne z tej pracy zachowałem sobie dużo próbek "pracy do kitu", które były wytwotem tych inteligentnych ludzi, którzy tam pracowali. Pocieszna lektura. Chętnie je udostępnię za "drobną" opłatą. Podejmę współpracę z dziennikarzami ;-), tymi prawdziwymi.
T.
- skowronek · 14.03.2011 14:28:43
- Nie rozumiem pewnych głosów odzywających się na tym forum... wszystko pieknie ładnie, szanowni Państwo, którzy tak pięknie wychwalają twardą rękę niejakiego Pana B., ale dajcie spokój!!! Przecież ta firma to jeden wielki pic na wodę. Potwierdzam, że ludzie tam pracujący mieli za zadanie stanowić barwne tło dla Pana B. tudzież pełnić rolę jego "chłopców do bicia" i to niezależnie od wykonania bądź niewykonania zadania, a od humoru. Miałem nieprzyjemność tam pracować i szczerze mówiąc nawet nie wpisuje sobie tego miejsca do CV. Chcąc uprzedzić niepochlebne głosy: jestem osobą która potrafi z siebie dać wiele, w obecnej pracy siedzę po godzinach, ale PRZYNAJMNIEJ WIEM W JAKIM CELU to robię! Tam przygotowywaliśmy masę papierów, dokumentów, raportów i wszystko, po uprzedniej akceptacji Pana B. okazywało się być zupełnie nieprzydatne ......Dochodziło do takich absurdów kiedy Pan B., każąc uprzednio wydrukować jakieś zestawienie na kolorowo, wściekał się dostając je i kazał nam płacić za zużyty papier i druk! Przepraszam, ale to jest XIX wiek, czy XXI? Poza tym potwierdzam fakt, że są problemy z wypłatą wynagrodzenia, ja zrobiłem tak, ze jak tylko dostałam przelew na konto powiedziałem im bye. Mój kolega który rzucił również tę robotę, nie otrzymał wynagrodzenia - odmówiono mu tego. Zatem wysłał wezwanie do zapłaty i od razu miał kasę na koncie, zatem polecam :)
- Maciej · 26.03.2011 20:06:46
- Witam,
powyższe dyskusje są fajne, szczególnie dla tych, którzy emocjonalnie są w to zaangażowani. Zawsze jak się traci pracę, albo się ją zmienia, to pojawiają się emocje. Proponuję trochę dystansu!
Pracowałem dla MCP przez kilka miesięcy, dokonując analiz kilku projektów Bykowskiego. Współpracowałem w związku z tym z analitykami, których on zatrudniał w tej firmie. Niestety, często byli to ludzie słabi, z małym doświadczeniem i jeszcze mniejszymi umiejętnościami. Kiedyś miałem okazję przejrzeć ich CV, które zostawiali ubiegając się o tę pracę. Czego tam nie było: umiejętność analitycznego myślenia, biegłość w przygotowywaniu analiz, raportów, biznesplanów... Szkoda tylko, że nie miało to żadnego odzwierciedlenia w praktyce.
Przyszło mi współpracować z Edytą - Dyrektorem od tych spraw. Fajna z niej dziewczyna, ale analityk żaden ;-). Potem pracowała jeszcze na jakimś innym stanowisku dyrektorskim, ale chyba też się nie sprawdziła, bo jej podziękowano.
Co do kasy, to ja dostałem na czas to, co miałem zapisane w umowie, więc nie mam powodu do narzekania. Teraz mógłbym tam pracować, ale za większe pieniądze. Jak ktoś umie negocjować, to ma szansę na pewno na dobrą kasę.
- Edi · 07.05.2011 19:20:41
- A mi się wydaje że Bykowskiemu co innego chodzi po głowie. Zajmowałem się tam nie powiem czym, ogólnie mówiąc duża praca intelektualna. Przygotowałem dla nich duży projekt, analizę, symulację, itp. Po czym zostałem zwolniony, wcześniej słysząc parskanie palanta Bykowskiego, że chyba się nie znam. Przypadkiem, po kilku misesiącach zostałem zaproszony do firmy zajmującej się usługami zewnętrznej księgowości i rekrutacjami na rozmowę kwalifikacyjną do pewnego koncernu. W czasie rozmowy, od słowa do słowa, znacząca osoba w tej firmie zapytała mnie: " To pan przygotował ten materiał. Genialny!.". I po tym z automatu zostałem zaproszony na kolejny etap. Co mam na myśli? Nie chodzi o to, że u Bykowskiego pracuje się ciężko, czy facet zna się na ekonomii i dużo wymaga. Jemu chodzi o to aby w jego lewych interesech nikt nie wiedział za dużo, z wyjątkiem jego samego oczywiscie i zwalnia każdego, który wykonał jakiś istotny element całości. Generalnie jest dosyć nieudolny, tyle firm posiadał, żadna nie przetrwała, a inwestorzy zostali bez kasy. Mógłbym dużo napisać o tym jakich trików szukał, żeby wyrolować inwestorów ale szkoda cżasu.
- marcin · 27.07.2011 12:16:07
- Witam.
Rzetelnej osobie niełatwo napisać historię na nowo
bez wzbudzania emocji. Tym bardziej, że istnieje wiele "białych plam",
a tezy kontrowersyjne. Do tego usłużny kronikarz byłby zapewne
bardziej użyteczny
;-).
- xxx · 27.07.2011 13:04:12
- www.mcp-group.pl
Nie obyło się nawet
bez korony. Ale jaja ;-)...
- Andrzej · 01.09.2011 16:32:09
- Ostrzegam wszystkich przed prezesem Bykowskim. To typowy zakompleksiony karzeł, frustrat, megaloman i generalnie człowiek chory na władzę. Uważam, że nie przeszedłby podstawowego badania psychologicznego dopuszczającego do wykonywania najprostszych czynności. Otacza się politycznymi bankrutami i biznesowymi nieukami. Chcesz stracić pieniądze i trafić w ręce prokuratora - podejmij pracę z Bykowskim.
- lady gaga · 04.09.2011 01:26:09
- Miałem "przyjemność" pracować przez jakiś czas w tej firmie. Nie można generalnie powiedzieć, że Bykowski kogoś oszukał, każdemu pracownikowi czy dostawcy zapłacił nawet jak trzeba było się często upominać i ponaglać. Do niewielu osób w firmie odnosił się z szacunkiem, niestety większość traktował raczej poniżająco, a wielu zrezygnowało z ciekawej pracy łudząc się szybką karierą w MCP albo Unii.
W sumie sam był sobie winien bo zatrudniał niekoniecznie tych ludzi, których "potrzebował", albo na których było go stać. Poza tym wiele rzeczy nie mogło po prostu funkcjonować, nawet jak pracownicy się bardzo starali. Nie wiem czy jest bogaty ale wydaje się, że firmy mają jakiś ściśle określony budżet, którego nie mogą przekroczyć, a to kontroluje chyba Janowski.
A kogo tak naprawdę potrzebował to trudno zgadnąć. Celem Unii było stworzenie samorządowych funduszy pożyczkowych, sam pomysł może i niegłupi ale nieco "przestarzały", powtórzenie metod sprzed kilkunastu lat. Dzisiaj raczej to tak nie funkcjonuje. Na dodatek jak paru fachowców zaczęło sprawdzać założenia finansowe tych funduszy to nic się w tym nie zgadzało.
Tak więc wcale nie jest pewne, że tylko o te fundusze chodziło. Myślę, że Bykowski, niegdyś wielki przedsiębiorca, musi po prostu dalej coś robić, nawet jak ciągle dopłaca do biznesu bo jak na razie nie udało się stwierdzić, żeby MCP czy Unia zarobiła w Polsce cokolwiek. Nie wykluczone jednak, że kiedyś zarobi. Planowane inwestycje MCP np. na Krymie mają więcej sensu niż fundusze pożyczkowe, a w tym kierunku idą chyba interesy Janowskiego i rodziny. Bank Staropolski to chyba taki "bonus", na zasadzie, że warto spróbować bo jak się uda to zarobi człowiek miliardy. Szanse na reaktywacje banku są chyba jednak minimalne.
Tak więc jak ktoś się na współprace zdecyduje to musi się dobrze zastanowić, musi być nie tylko dobry ale też mieć "stalowe nerwy". Bykowski może i ma problemy psychiczne ale głupi nie jest, jest może nawet na swój sposób genialny. No ale czasy się zmieniły i chyba nie wszystko do niego dotarło.
Osobiście wcale nie żałuję, że go poznałem bo było to na pewno raczej niecodzienne doświadczenie w tym nudnym świecie...;)))
- lady gaga · 04.09.2011 02:44:48
- @prawnik (Prawnik · 16.07.2010 14:52:16)
firma Nobel to żadne profesjonalne doradztwo personalne, została założona prze osobę, która pracowała w innym charakterze u Bykowskiego i została wyrzucona. Potem niejako z litości, zajęła się ta osoba rekrutacją, "zakładając" (status nieznany) firmę o dumnie brzmiącej nazwie Nobel (adres też na Bielskiej). Firma ta nawet nie ma własnej strony internetowej i jest często mylona z inną, skądinąd porządną firmą warszawską o nazwie Nobel Doradztwo. W międzyczasie firma chyba zniknęła z rynku.
- Zorro · 18.10.2011 10:28:18
- A tu dalej polemika Szalonego Prezesa i jego piesków
z rozczarowanymi ;-)? Rozczulające.
Według mnie tej stronie potrzebny jest moderator, bo przecież
tematem forum jest: "praca do kitu", czyli ch....i pracodawcy i
specyfika pracy/współpracy u nich. A nie polemika niesłusznie
dotkniętego byłego Bonza z pracownikami, których niegdyś
zrównał z gruntem. Zdecydowanie ktoś powinien pomyśleć
o moderacji i kasowaniu wpisów off topic, w szczególności
pozytywnych głosów na temat PB. Gdyż są:
a/ nie na temat;
b/ nie odpowiadające rzeczywistości.