• Delegat · 07.07.2008 00:18:33
  • Harper Hygienics

    Założyłam ten temat ponieważ chcę pokazać wszystkim, że poza tymi "pożal się boże" firmami można znaleźć taką, w której czujesz się PRACOWNIKIEM - docenianym, zrozumianym dobrze opłacanym.

    Choć pracuję tu od 7 miesięcy to z rozmów z moimi pracownikami (niektórzy zwą ich robolami) wiem, że Szef nigdy nie skalał się nepotyzmem i chołubieniem lizusom tak jak to ma miejsce gdzie indziej.

    Zapraszam do dyskusji

    Pragnę zachęcić wszystkich chętnych do wymiany spostrzeżeń na temat NASZEJ FIRMY. ZAPRASZAM!
  • reklama
  • delegat · 07.07.2008 11:58:21
  • bardzo oryginalny masz "nick".
    Pozdrawiam "delegatkę".
  • poszukująca · 07.08.2008 11:08:10
  • Zaciekawił mnie ten wstęp.Jestem pracownikiem innej i firmy i obserwuje czasem inne fora. Szukam w nich firmy zbliżonej do ideału,gdzie praca nie polega na wyzysku,gdzie wszyscy obopólnie dbają o swoje dobro.Zarząd dba,żeby pracownik był zadowolony i na odwrót.Ludzie nie są dla siebie nawzajem wrogami i nikt nie czycha na cudze potknięcia.Czyżbym taką znalzła?
    Chciałabym się dowiedziec czym zajmuje się ta firma i gdzie ona jest-sama nazwa niewiele mi mówi.
    POZDRAWIAM!
  • kleszcz · 14.08.2008 10:46:30
  • Chyba pomyliły się Tobie fora. WWW.PRACADOKITU.COM - dla nieumiejących czytać ze zrozumieniem wyjaśnienie : tu wpisuje się miejsca pracy, o których wiemy, przeważnie na podstawie własnych doświadczeń, że nie są godne polecenia. A wręcz że należy tych pracodawców unikać jak rannego dzika lub wilka. Czyli wpisujemy nazwę firmy, a następnie krótki opis, co takiego nam się nie podobało, co nam wyjątkowo uprzykrzało życie, kto nam zalazł za skórę. Dla tych, dla których nie do końca jest zrozumiała koncepcja tego portalu dodatkowe wyjaśnienie : jak coś jest do kitu, oznacza to że jest kiepskie, słabe, nie godne polecenia, niedobre. Wyrażenie to w połączeniu z rzeczownikiem PRACA, czyli PRACA DO KITU oznacza, że praca jest zła, kiepska itp. Portal PRACADOKITU gromadzi informacje i doświadczenia o pracach do kitu, czyli miejscach pracy złych, nie wartych polecenia, po prostu do kitu.
    Mam nadzieję, że wszelkie wątpliwości osób odwiedzających tą witrynę zostały rozwiane. Oczywiście w przypadku jakichkolwiek wątpliwości, dla wyjątkowo opornych, jeśłi chodzi o rozumienie czytanego tekstu, chętnie posłużę dalszymi wyjaśnieniami.
  • Błysk · 19.08.2008 23:43:07
  • Bardzo proszę o dalsze wyjaśnienia
  • anonim · 16.09.2008 23:40:27
  • Chyba nie pracuję w tej samej firmie. W TYM Harperze tylko nepotyzm się liczy. Podwyżka, premia, czy stanowisko zależy tylko od stopnia pokrewieństwa z Prezesem. Reszta, z poza rodziny, musi harować na "swoich". Jedyne co mamy to jesteśmy właścicielami porażek. Nie swoich.
  • inny anonim · 23.09.2008 18:49:19
  • do anonima powyżej...nie wiem, jakie stanowisko w tej firmie zajmujesz, ale wiem, że w całej firmie nie ma NIKOGO spokrewnionego z Prezesami...NAPEWNO. Są natomiast całe klany spokrewnione z niższym szczeblem, np Liderami... Ten miał władzę, kto wiedział z kim pić....Ale te czasy mijają...Cierpliwości:)
  • reklama
  • inny anonim · 23.09.2008 18:51:00
  • a na marginesie......od dwu tygodniu wisi ogłoszenie o wakacie na stanowisko Brygadzisty...możesz awansować i więcej zarabiać...zgłoś się tylko do Kadr.
  • Twój koleżka · 26.09.2008 22:23:43
  • jesteś WIELKA, tylko Ty potrafisz tak mówić wyrafinowanie powodując, że ludzie zaczynają wierzyć w rzeczy, których się boją i do których mają wielki dystans.
    Pozdrawiam i życzę Ci tego czego Ci najbardziej potrzeba czyli ..........?!!!!
  • NICK · 10.10.2008 20:16:35
  • hmm ,,inny Anonim" to w takim razie z kim ty piłeś ???????? skoro tam pracujesz........ a z tego co można wywnioskować z treści tego co piszesz to raczej nie jesteś szarym pracownikiem bo niby z kod wiedział byś że nie ma żadnych powiązań rodzinnych między prezesem a innymi ????????? ......tylko najlepiej lecieć po szczeblach w dół...... jakim ,,prawem" nas uspokajasz i namawiasz do ,,cierpliwości" wiesz coś o czym my nie wiemy???????!!!!!!!! może sie w takim razie z nami podzielisz...... chętnie na pewno Cie wysłuchamy bo to co sie dzieje w Harpperze dotyczy nas wszystkich ponieważ jesteśmy jedną ,,wielką rodziną".....
  • jenny · 11.10.2008 02:50:46
  • dziś dowiedziałam się o istnieniu takowego tematu na tej stronie. jest mi bliski, bo od jakiegoś czasu także pracuję w tej firmie. mam pewne doświadczenie zawodowe, by stwierdzić, że firma ta, jak wiele podobnych, ma swoje zalety i wady. czasem inna, z zewnątrz, z oddali wydaje nam się lepsza: łatwiejsza praca, atrakcyjniejsze zarobki, bardziej komfortowe warunki umowy, możliwość otrzymywania bonusów dodatkowych, szybsza droga do awansu... a ludzie tam!: sami znajomi, wszyscy fajni - będzie super! pierwsze dni, tygodnie wystarczą, by przekonać się, że wszędzie jest podobnie. bo tak naprawdę żyjemy w tym samym kraju, gdzie większość dużych firm działa na podobnych zasadach. zbliżony jest sposób zatrudniania, zarobków, traktowania pracowników. ponoć zmniejszające się, acz wciąż istniejące, bezrobocie - napędza ludzi do szukania zatrudnienia w takich produkcyjnych molochach.
    jest wiele spraw, które zmieniłabym w harperze. nie tylko, dla dobra pracowników, ale dla dobra isnienia firmy, dla jej prosperowania. ale w momenty takiego buńczucznego myślenia wdziera się zastanowienie, czy nikt inny nie zauważa oprócz mnie tych rzeczy? wszak jest tylu ludzi w kierownictwie wykształconych, doświadczonych niewątpliwie. nikt tego nie widzi?! a jeśli się mylę?... wielu cennych pracowników stamtąd odeszło. osobiście uważam, że było to szkodą dla firmy, o czym świadczą ostatnie przestoje, braki zleceń produkcyjnych. sądzę, że dobrych pracowników należy cenić, odpowiednio ich wynagradzać. to dopinguje, podbudowuje morale ludzie, daje motywację. z drugiej strony doskonale rozumiem potrzebę zwalniania ludzi zbędnych dla firmy. harper to nie instytucja charytatywna, tylko firma, mająca swoją produkcją, jej zbytem - przynosić zyski. gdy obserwuję pracę wielu osób tego zakładu to dziwię się, że wciąż nie splajtował. ludzie mają naturalną, wrodzoną skłonność, by być najlepszymi adwokatami dla siebie samych. a samokrytyka przychodzi im z trudnością, o ile w ogóle. wielu jest zwyczajnie leniwych, szukających okazji, by "zarobić a nie robić". ja nawet ich nie krytykuję, bo każdy ma swój styl bycia, życia, swój temperament i usposobienie. ale tak, jak nie chcę usprawiedliwiać wielu niedociągnięć w organizacji harpera, tak nie będę też ignorować faktu, że duża część pracowników na stanowiskach pakujących czy zasilających nie czuje żadnej odpowiedzialności za to, co robi. przychodzą, aby byle jak odbębnić swoje i spadać. zastanawiam się, czy osoba krytykująca cokolwiek tam - naprawdę serio przykłada się do swoich obowiązków? bo moje zdanie jest takie, że krytykować można, nawet zwierzchników, ale pod paroma względami: po pierwsze - sami musimy rzetelnie wywiązywać się z powierzonych zadań, mieć jako-takie przynajmniej pojęcie o zasadach funkcjonowania dużych firm. no i rzecz najważniejsza - mieć odwagę, by swoje zarzuty czy uwagi przedstawić rzeczowo kierownikom, liderom, dyrekcji... krytykowanie pod płaszczykiem psedonimu jest tak bezpieczne, że aż pachnie tchórzostwem. a tchórzostwo mierzi mnie z samego założenia.
    jeszcze coś do założycielki tematu: nie należę do niczyjego klanu, nie jestem niczyją rodziną ni znajomą nikogo z kierownictwa. pracuję tam z całym poświęceniem, bo tak już mam, że jak już coś robić - to dobrze. i ostatnio zaczęłam mieć poczucie, że moje podejście zostało zauważone, docenione. z drugiej strony zastanawiam się, czy jeśli spróbuję mówić komuś z kierownictwa o moich uwagach, zastrzeżeniach odnoście pracy - zostanie to wzięte pod uwagę, zweryfikowane, rozpatrzone? czas pokaże.
    myślę, że podstawową sprawą jest oddzielenie problemów samej organizacji firmy i tych pomniejszych, dotyczących indywidualnych zachowań poszczególnych osób czy grup. dostrzegam jedne i drugie. natomiast uważam, że harper hygienics wcale nie jest firmą wyjątkową pod względem ilości i jakości problemów. zawsze wyraźniej dostrzegamy to, czego jesteśmy bliżej. firma to ludzie - różni ludzie - przepełnieni tak zaletami jak i wadami. w harperze, jak i w każdej innej społeczności znajdziemy kliki, knowania, intryganctwo, plotki. nawet mobing. ale mnótwo tu też ludzi rzetelnych pracowitych, zdolnych i stroniących od knowań (przepełnia mnie podziw dla niektórych pań pakujących z 'chusteczek', a nasza liderka jest znakomitym fachowcem, osobą rzetelną i kompetentną). praca to część naszego życia i od nas samych zależy w dużej mierze, jak będziemy się w niej czuć. może ze mnie jakieś ideały nie wyparowały jeszcze z młodości, a może życie nauczyło mnie już pokory ale powiem wam jedno, zacytuję raczej z zasłyszanego kiedyś kawałka: 'chcesz zmieć ten świat - zacznij od siebie'... a sytuacje złe, niewłaściwe zgłaszajmy. rzeczowo, spokojnie, z odwagą. sama noszę się z takim zamiarem, by pomóc w zweryfikowaniu drażniących wielu sytuacji w firmie. z nadzieją, że nie uznacie mnie za jakąś moralizatorkę - pozdrawiam.
  • jenny · 11.10.2008 03:38:48
  • jeszcze jedno. już tylko do 'delegata' czy też 'delegatki'. może to moje zboczenie hobbistyczne, ale nie mogę się powstrzymać przed powiedzeniem ci, że tak jak urzekło mnie w twojej wypowiedzi mało popularne dziś słowo 'nepotyzm' (słowo, nie zjawisko - niestety), tak też zniesmaczyło mnie 'CHołubiebie'. samo 'h' w słówku 'hołubienie' - to tak na przyszłość. a w nawiązaniu do tematu firmy h.h.- uważam, że jeszcze bardziej rażące są fachowo wykonane, wypisane zgrabną czcionką kartki informacyjne dla operatorów, pozamieszczane na stałe na ich stolikach na stałe, zawierające błędy interpunkcyjne, stylistyczne i - o zgrozo! - ortograficzne ('foli' zamiast 'folii', itp.) to tylko drobne niuanse, na które jednak z racji upodobań - tolerancji mam mało.
  • s. · 11.10.2008 04:04:55
  • Z tego co wiem to tylko jeden kierownik pije z swoją kliką, jednego lidera już z kliki nie ma w Harperze. Załap się na picie z nim to będziesz miał luzy hehehehe
  • produkcja · 19.10.2008 07:36:09
  • bagno bagno bagno. Tylko tyle można powiedzieć o h.h. Między innymi racja z tym piciem z kierownikami lub z jednym z nich. Kto popija z kierownikiem nie ma problemu z częstymi wyskokami na fajeczka a gdy ktoś jest krnąbrny to już nie tak ładnie wtedy to i kontrola wypadów do łazienki jest. Dlaczego znowu jest tak że jak jest ogromne zamówienie i potrzeba produkcji to nadzór jest niczym aniołek nad pracownikiem wszystko jest perfekcyjne nawet przyłapanie przez kierownika na fajeczku w niedozwolonym miejscu jest do zaakceptowania, a także proszenie pijanego ledwo trzymającego się na nogach pracownika żeby odrobinę wyprodukował. Dlaczego jak jest potrzeba produkcji to żadne złe fakty nie są widziane a gdy już nie potrzeba produkować to te jednostki są eliminowane? I co z tym zastraszaniem zwolnieniami? Już człowiek się nie liczy? Jak była potrzeba to był świętą krową a teraz już jest wszystkim obojętny.
    pozdrawiam pracownik produkcji Harper Hygienics
  • pakująca · 20.10.2008 10:05:16
  • No i proszę kierownik o którym chyba pisaliście wyleciał. Jego dziewczyna już niebędzie może sie tak opierdalać jak do tej pory. A ta gruba co do niego lata pewnie plakała, buuuuu... Szkoda ze tego nie widzialam.........
  • Dopisz swoją odpowiedź na forum. Możesz pisać anonimowo, nie musisz podawać swoich prawdziwych danych.
  • Imię lub pseudonim:
  • Nie wypełniaj jeśli chcesz wysłać odpowiedź anonimowo.
  • Twój e-mail:
  • Nie musisz go podawać, nie będzie publikowany.
  • Treść odpowiedzi: (dozwolone tagi to <b>pogrubienie</b> <i>pochylenie</i> <u>podkreślenie</u>)
  • Przed dodaniem odpowiedzi, sprawdź czy nie ma w niej błędu.
Copyright © 2007 - 2011 Praca do kitu |Kontakt|Bannery|RSS